czwartek, 31 stycznia 2013

Wild Belle

Wokalistka Wild Belle, Natalie Bergman, ponad rok temu prowadziła jeszcze spokojne życie w Brooklynie, gdzie pracowała w barze, a każdą środę, czyli jej dzień wolny, spędzała na nagrywaniu "demówek" w studiu jej znajomego. Jak sama mówi, posiada jednak "zły nawyk pozostawiania miejsca za sobą, gdy nie układa się jej w miłości". Wyprowadziła się więc z Brooklynu, a miejscem, w którym jej kariera nabrała tempa stało się Chicago. 

Nowe miasto okazało się być również źródłem wielu inspiracji, a Natalie rozpoczęła współpracę ze swoim starszym bratem Elliotem, wraz z którym nagrała stare dema w nowych wersjach, podpisując je już jako Wild Belle. Jak twierdzi Natalie, jej styl prawie wcale się nie zmienił, ale wpływ jej brata pozwolił go doprecyzować. 

Debiutancki album Wild Belle ma mieć premierę w marcu tego roku. W ich muzyce słychać brzmienia zapożyczone z reggae, całość spięta jest indie-rockowym klimatem, w dodatku muśniętym soul'em. Natalie mówi, że na krążku usłyszymy ponadto wpływy muzyki, której słuchała w rodzinnym domu, wymieniając takich artystów jak James Brown, Neil Young czy Joni Mitchell. Płytę promują single "Keep You" oraz "It's Too Late".

"Keep You"


"It's Too Late"


Drugim z utworów zainteresował się również brytyjski duet producencki Snakehips, tworząc z niego klimatyczny remix, który również wart jest przesłuchania.


Grupy Wild Belle szukać możecie pod tymi adresami:

środa, 30 stycznia 2013

Pillowfight

Dan The Automator to jeden z bardziej znanych producentów w Stanach Zjednoczonych. Mimo, że nie zasypuje nas co roku nowymi piosenkami i nie współpracuje ze śmietanką mainstreamowej sceny, jak np. Timbaland, jego nazwisko jest powszechnie znane. Oprócz produkcji wielu hip-hopowych albumów, ma na swoim koncie jedną z najlepszych płyt ubiegłej dekady - debiutancki album Gorillaz. 22 stycznia ukazała się płyta kolejnego projektu zainicjowanego przez Dana - Pillowfight.

Pod nazwą Pillowfight, oprócz Automatora, kryje się również amerykańska skrzypaczka oraz wokalistka Emily Wells, której cechą charakterystyczną jest łączenie klasycznych brzmień z elementami hip-hopu. Ponadto przy projekcie współpracują również kanadyjski DJ Kid Koala oraz pochodzący z Kalifornii raper Lateef The Truthspeaker. 

Całość podsumować można krótko - Dan The Automator po raz kolejny nie zawodzi. Pillowfight to głęboko zakorzeniony w hip-hopie projekt, który łączy ze sobą klimaty soulowe oraz wszystko, co można określić mianem "downtempo". Niesamowicie chillujący głos Emily dopełnia perfekcyjnego obrazu całości. Pozostało tylko czekać na klipy - ciekawe, czy Pillowfight również i tu nawiąże do Gorillaz tworząc rysunkowe perełki. Zapraszam do przesłuchania dwóch singli z płyty.

"Get Your Shit Together"


"Used To Think"


Dalsze losy projektu Pillowfight możecie śledzić tu:
Cały album odsłuchać możecie tutaj:

wtorek, 29 stycznia 2013

Chlöe Howl - Rumour

Swoim debiutanckim singlem, o którym pisałem w tym poście 17-letnia Chlöe postawiła poprzeczkę wysoko. Dziś wschodząca gwiazda pop udostępniła słuchaczom drugie w swojej karierze nagranie, które w porównaniu z "No Strings" jest utworem zdecydowanie bardziej osobistym. Od wcześniejszego kawałka nie odróżnia go jednak wysoki poziom oraz potencjał radiowego "bangera". Młodziutka Howl udowadnia tym trackiem, że przy odpowiedniej dawce szczęścia, które przecież w show-biznesie też jest ważne, konkurentki z popowej sceny mają się czego obawiać. Pokazuje również, że jej piosenki nie będą jednymi z wielu kawałkami "o niczym".


Po raz kolejny zachęcam więc do śledzenia jej poczynań:

Leontre - Jail House Rock

Leontre to pochodząca z Jamajki 24-letnia wokalistka i songwriterka. Muzykę ma we krwi od dziecka - należała do szkolnych i kościelnych chórów, a pierwsze piosenki zaczęła pisać już w wieku 5 lat. Dziewczyna nagrywa swoje utwory od 2008 roku i jak sama mówi, jest dumna z tego, że nie przynależy do żadnej większej wytwórni, gdyż może swobodnie wybrać taki gatunek i temat utworu, na jaki w danym momencie ma ochotę.

Utwory Leontre czerpią z takich gatunków, jak r'n'b, soul i reggae, a ich cechą wspólną ma być pozytywne przesłanie, jakie artystka chce ze sobą nieść. Czy tak będzie faktycznie, sprawdzimy po debiucie jej debiutanckiego albumu "Middle-Aged Eighteen Year Old", nad którym Leontre aktualnie pracuje. Póki co, do dyspozycji mamy utwór "Jail House Rock". Niech Was jednak nie zwiedzie tytuł, to wcale nie cover klasyka Elvisa Presley'a, lecz reggae w najczystszej postaci. Track pomimo tego, iż traktuje o wysokim poziomie przestępczości w ojczyźnie artystki, budzi same pozytywne odczucia, co zresztą jest przecież cechą charakterystyczną dla tego gatunku. Zapraszam do przesłuchania:


Leontre odnajdziecie tu:

Misun - Battlefields

Grupa, którą opisywałem jako pierwszą na blogu, udostępniła wczoraj swoją nową produkcję o nazwie "Battlefields". Informacje o samej ekipie znajdziecie w tym poście. Utwór trzyma klimat ich wcześniejszych tracków i znów przywołuje na myśl filmy Quentina Tarantino oraz stare westerny (czyżby członkowie Misun tworzyli ten kawałek po obejrzeniu "Django"?). I po raz kolejny cholernie wpada w ucho :)


Przypominam, że grupę znajdziecie tu:

niedziela, 27 stycznia 2013

Big Beat Bronson

Ciężko mi coś o nich napisać, bo to chyba najbardziej pokręceni ludzie, na jakich do tej pory udało mi się trafić. Grupa powstała latem 2012 roku, a w jej skład wchodzą (według informacji podanych na oficjalnym profilu na Facebook'u) okazjonalny podróżnik w czasie Baron Von Alias, samozwańczy piękny chłopiec hip-hopu MistaBreeze, "vocal supremo" Eliza Lawson oraz miejska legenda DJ LKP.

Pisząc trochę poważniej - grupa tworzy muzykę elektroniczną, w której znajdziemy wpływy dubstepu i drum & bass'u. Należy dodać, że chłopaki w swoich utworach rapują. A Eliza Lawson śpiewa. Można odczuć również inspirację grupami takimi jak Chase & Status, ale też Beastie Boys. Mówiąc krótko - totalny bałagan, który co najciekawsze sprawdza się bardzo dobrze. Przysłowiową "kropkę nad i" członkowie Big Beat Bronson stawiają swoimi wideoklipami - oglądając je, wiem jedno - oni nie mogą być normalni :)

W sierpniu 2012 roku skład wydał swoją pierwszą EP-kę pt. "May Contain Nuts". Promowana jest podczas koncertów, w trakcie których członków Big Beat Bronson możemy zobaczyć w jednoczęściowych kombinezonach lub strojach Pogromców Duchów. Reklamują ją oczywiście również teledyski do poszczególnych kawałków. Obejrzyjcie je i sami wyróbcie sobie opinię na ich temat. Mnie przekonali.

"Nothing"


"New Me"


"Impact"
(dla niecierpliwych - song startuje w 2:30, choć oczywiście polecam obejrzeć całość)


 "Action Man"


Big Beat Bronson znajdziecie pod tymi adresami:

Churchill - Change

Historia grupy Churchill sięga 2009 roku. To wtedy nagrywający wspólnie wokalista i gitarzysta Tim Bruns oraz grający na mandolinie Mike Morter zaprosili do współpracy kolejne osoby. W ich skład weszli basista Tyler Rima, perkusista Joe Richmond oraz grająca na klawiszach wokalistka Bethany Kelly. Wspólnie zaczęli pracować nad materiałem składającym się z utworów w klimatach pop-rockowych z domieszką alternatywnego country.

Nie wiem dokładnie, jakie były wcześniejsze losy opisywanego utworu, gdyż w Internecie bez problemu znaleźć można wersję z innym klipem pochodzącą z 2011 roku. Faktem jest to, że na oficjalnym profilu grupy na Facebook'u anonsowana jest premiera nowego teledysku, która nastąpiła trzy dni temu. Track nazywa się "Change" i pochodzi z debiutanckiej EP-ki zespołu o tym samym tytule, a ja po raz pierwszy usłyszałem go właśnie teraz, przy okazji premiery nowej wersji klipu. 


Podejrzewam, że fakt nagrania i promocji nowej wersji teledysku wiąże się z podpisaniem przez grupę kontraktu z A&M Octone Records i powiązania oficjalnego kanału grupy na YouTube z serwisem VEVO. Dla ciekawych tego, jak wyglądała pierwsza wersja klipu, zamieszczam również i ją:


Więcej informacji o grupie Churchill znajdziecie tu:

sobota, 26 stycznia 2013

Of Monsters And Men - King And Lionheart

Tych państwa z pewnością przedstawiać nie muszę, chyba że komuś zdarzyło się ostatni rok przespać. W telegraficznym skrócie więc: jest ich piątka, grają indie pomieszane z folkiem, pochodzą z Islandii, a na wokalu mamy zarówno faceta, jak i przedstawicielkę płci pięknej. W zeszłym roku wydali debiutancki album "My Head Is An Animal", który znajduje się w moim prywatnym TOP 10 najlepszych płyt ubiegłego roku. Promował go singiel "Little Talks", który stał się międzynarodowym przebojem, na co zresztą moim zdaniem zdecydowanie zasługiwał.

Nie sposób jednak nie napisać o nich, gdy właśnie ukazał się klip do kolejnego singla ze wspomnianej płyty, o nazwie "King And Lionheart". O walorach samego utworu rozpisywać się nie będę, lubię tę grupę tak bardzo, że nie byłoby w tym nawet cienia obiektywności. Track wrzucam dlatego, że teledysk do niego zachowuje specyficzny, baśniowo-mroczny klimat zapoczątkowany w utworze "Little Talks". Polecam, ogląda się przyjemnie, słucha również, pozostaje tylko czekać na kolejne klipy Of Monsters And Men, których, sądząc po popularności, czeka nas jeszcze sporo. Zresztą, patrząc na zakończenie "King And Lionheart", możemy mieć nadzieję na ciąg dalszy opowiedzianej w nim historii. I całe szczęście :)


A jeżeli komuś, jakimś cudem, udało się nie zobaczyć teledysku do "Little Talks", to na wszelki wypadek podrzucam. Zresztą pozostałym również polecam sobie go przypomnieć:


Linki do oficjalnych stron Of Monsters And Men:

D-Why

23-letni D-Why swoją karierę rozpoczynał wrzucając do sieci nietuzinkowe remixy zarówno znanych, jak i niszowych utworów. Stał się rozpoznawalny dzięki przeróbce hitu zespołu Miike Snow "Animal", która zaczęła żyć w sieci własnym życiem, nabijając w krótkim czasie 25 000 odtworzeń na Youtube. Swoją klasę potwierdził potem remixem "Black & Yellow", który w oryginale wykonuje Wiz Khalifa.

Własne utwory zaczął pisać już w 2005 roku, jego kariera zaczęła jednak rozwijać się dopiero po przeprowadzce z Zachodniej Wirginii do Brooklynu. Choć jego mixtape "Don't Flatter Yourself" pojawił się już w 2011 roku, ja usłyszałem o nim dopiero przy okazji premiery trzeciego singla z tego albumu - "2000 Miles". Na "Don't Flatter Yourself" D-Why łączy hip-hop z popem, alternatywą i szeroko pojętą muzyką indie. Raz wychodzi mu to lepiej, raz gorzej, jednak warto mieć go na oku, szczególnie, że wspomniany mixtape D-Why udostępnia za darmo pod tym adresem. Ja podrzucam do obejrzenia dwa klipy:

"2000 Miles"


"We Don't Know"


Więcej informacji o D-Why znajdziecie tu:

piątek, 25 stycznia 2013

Kids Without Instruments - Nausea Nostalgia

Słyszałem o nich już wcześniej parę razy, jednak nie udało im się przykuć mojej uwagi na dłużej. W końcu wydali jednak track, dzięki któremu sytuacja ta zmieniła się o 180 stopni. 

Kids Without Instruments to 20-latek FrankJavCee oraz 19-letnia Marion. Jak sami piszą na swoim profilu na Facebook'u, ich marzenia zaczęły się spełniać w momencie, gdy połączył ich Tumblr. Frankie był niespełnionym producentem, piszącym piosenki o krowach i wronach (sic!) i wrzucającym chiptune'owe wersje popowych przebojów na Youtube'a. Marion natomiast była uczennicą katolickiej szkoły, uczestniczącą aktywnie w szkolnej drużynie pływackiej. Po zajęciach umieszczała na swojej stronie rozmaite covery w akustycznych wersjach. Elementem spinającym ich w całość jest miłość obojga do grupy Crystal Castles, którą wymieniają jako swoją największą inspirację. Reszta potoczyła się już sama - wymiana maili, podesłanie beatów i napisanie kilku pierwszych piosenek nastąpiło zanim jeszcze Frank i Marion spotkali się osobiście. 

Nazwa zespołu nie jest wynikiem przypadku. Głównym narzędziem, na którym Kids Without Instruments tworzą swoje utwory jest laptop z kontrolerem MIDI, choć oczywiście członkom grupy zdarza się również korzystać z bardziej tradycyjnych narzędzi. Frankie i Marion twierdzą, że w nazwie grupy jest spora doza ironii wobec dzisiejszego świata, w którym większość muzyki powstaje w 99% na komputerach, a instrumenty przez wielu traktowane są jako coś przestarzałego. Ich marzeniem jest stworzenie fundacji charytatywnej, która zebrane pieniądze przeznaczałyby na zakup instrumentów dla dzieci, które ze względów finansowych nie mogłyby sobie na to pozwolić, a przede wszystkim na zasilane energią słoneczną keybordy dla młodzieży z krajów trzeciego świata.

Póki co, członkowie Kids Without Instruments spełniają jednak swoje dawne marzenia, nagrywając pierwszą EP-kę, na której znajdziemy cztery autorskie kompozycje oraz jeden remix. Album promuje utwór "Nausea Nostalgia", do którego przesłuchania serdecznie zapraszam:


Zespół zorganizował właśnie promocję, w ramach której opisywany singiel oraz kilka starszych utworów możecie ściągnąć za darmo - wystarczy, że "zalajkujecie" ich profil na Facebook'u:
Inne adresy pod którymi znajdziecie Kids Without Instruments:

Emancipator - Minor Cause

Emancipator, a w zasadzie Douglas Appling, bo tak brzmi jego prawdziwe imię i nazwisko, to trip-hopowy producent, umilający nam czas od 2006 roku. Na swoim koncie posiada dwa długogrające krążki oraz jeden album z remixami, jego utwory pojawiły się również na niezliczonej liczbie płyt z rozmaitymi kompilacjami. W swojej muzyce łączy on elektronikę i sample z egzotycznymi instrumentami, takimi jak banjo czy mandolina. Nieodłącznym elementem utworów Emancipatora są też skrzypce, na których podczas koncertów na żywo gra Ilya Goldberg. 

Emancipator szykuje się właśnie do wydania swojego trzeciego longplay'a pt. "Dusk To Dawn", którego premiera zapowiedziana jest na 29 stycznia. Album promuje singiel "Minor Cause", który jest w zasadzie perfekcyjną wizytówką artysty. Jeżeli polubicie ten track, powinniście polubić całą jego twórczość. Niesamowicie wyciszający i "chillujący" kawałek, wraz z klimatycznym teledyskiem tworzą perfekcyjną kompozycję, pomagającą na chwilę oderwać się od codziennego zgiełku. I to wejście skrzypiec w 1:53... Polecam.


Wieści o Emancipatorze szukajcie tu:

czwartek, 24 stycznia 2013

Coasts - Oceans

Coasts to pięcioosobowa brytyjska grupa z Bristolu, tworząca indie-pop. W kwietniu ukazać ma się ich pierwsza EP-ka - "Paradise" - nad którą członkowie zespołu pracowali cały poprzedni rok. Pierwszym singlem grupy jest utwór "Oceans", który jak twierdzą członkowie, niesie ze sobą odrobinę letnich brzmień. Biorąc pod uwagę, że za oknem śnieg i mróz, takie rytmy na pewno się przydadzą.


Jeżeli się spodobało i czekacie na kwietniową premierę "Paradise", sprawdzajcie Coasts pod tymi adresami:

Chlöe Howl - No Strings

Ma dopiero 17 lat, a właśnie wydała debiutancki singiel, którym wywołała niemałe poruszenie. Piszą o niej już takie tuzy jak "Guardian" czy "Pitchfork", co tylko wzmaga zainteresowanie młodą brytyjką. Ja po pierwszym przesłuchaniu tego kawałka zakochałem się w jej głosie, przy którym czuje się jakby Adele odkryła, że oprócz ballad o niespełnionej miłości, istnieją również inne gatunki muzyczne. Chlöe, pomimo młodego wieku, wkroczyła na rynek dziarsko i pewnie, a jedynym zarzutem wobec jej pierwszego utworu może być małe podobieństwo linii basu do hitu Foster The People - "Pumped Up Kicks", co zresztą zauważają również słuchacze w komentarzach. No ale w końcu, jak kopiować, to tylko od najlepszych, prawda?



Chlöe narobiła tym kawałkiem "smaka" wielu osobom, czekającym na jej dalsze poczynania. Jeżeli do nich należycie, sprawdzajcie co słychać u Howl pod tymi adresami:

Olympic Ayres

Olympic Ayres to australijski duet tworzony przez ludzi ukrywających się pod ksywkami kamaliza i mmiiddii. Pierwsze utwory nagrywali na zakurzonym strychu, używając starego laptopa i kupionej za grosze gitary. Jak sami mówią, chcą łączyć rozmaite gatunki, a jeżeli uda im się wydać longplay'a, będzie to misz-masz muzyki, którą sami preferują. O tym, w jakich klimatach członkowie Olympic Ayres czują się najlepiej, możemy się przekonać pobierając za darmo ich dwie pierwsze EP-ki, nazwane po prostu "Episode I" oraz "Episode II". Z pierwszej płyty pochodzi mój faworyt, indie-popowy track "Daylight":


Utworem promującym drugą EP-kę Olympic Ayres jest "The View", do którego udało się nawet nakręcić klip:


Członkowie Olympic Ayres pracują aktualnie nad trzecią EP-ką. Jeżeli chcecie pobrać ich dwa wcześniejsze wydawnictwa, znajdziecie je za darmo pod tym adresem: http://olympicayres.bandcamp.com/. Postępy w pracach nad ich następnym albumem śledzić możecie tu:

Jamie Berry

Złote lata Hollywood, czarno-białe filmy, muzyka z gramofonów i wszechobecny swing, zarówno w postaci tańca, jak i kierunku muzycznego. Jeżeli czasem zastanawiacie się, jak żyło się w tamtych czasach i żałujecie, że dziś już taka muzyka nie powstaje, na pewno polubicie tego człowieka. Pochodzący z Wielkiej Brytanii Jamie Berry adaptuje swing do dzisiejszych czasów, łącząc go z muzyką elektroniczną w sposób, który potrafi wprawić stopy każdego w ruch. Posłuchajcie jego prac i przenieście się w świat lat '40 ubiegłego wieku.

"Delight"


"Dirty Stop Out"


Utwory Jamie'go krążą po Internecie jako podkłady do filmików osób prezentujących swoje umiejętności taneczne, są też idealnymi kandydatami dla producentów tworzących remixy. Utworem "Delight" zajął się między innymi Max Liese, tworząc z niego taką perełkę:


Inne utwory Jamie'go znajdziecie tu:

środa, 23 stycznia 2013

Keeno - The End (ft. Louisa Bass)

Koniec świata to chwytliwy temat. Biorąc pod uwagę, że życie na naszej planecie według zapowiedzi i rozmaitych przepowiedni powinno kończyć się średnio raz w roku, nie dziwi fakt, że kwestia ta poruszana jest bardzo często w literaturze, filmie i muzyce. Swoją wizję końca świata, za pomocą muzyki przedstawia nam również Will Keen - niespełna 19-letni producent z Wielkiej Brytanii.

Keeno, bo pod takim pseudonimem chłopak publikuje swoje produkcje, stwierdził, że do końca świata idealnie pasowałby niepokojący koncert orkiestry symfonicznej. A jako, że chłopak zajmuje się szeroko pojętą muzyką elektroniczną, z drum & bass'em i dubstepem na czele, zrobił to, co potrafił najlepiej - połączył drum & bass z orkiestrowymi brzmieniami, a do współpracy zaprosił jeszcze brytyjską wokalistkę Louisę Bass. Zarówno głos, jak i nazwisko dziewczyny wyśmienicie współgrają z opisywanym utworem, dlatego odpalcie ten track, wsłuchajcie się i niech świat się kończy... :)


Więcej produkcji Keeno znajdziecie tu:
Możecie go również śledzić na facebook'u:

sobota, 19 stycznia 2013

The Let Go

The Let Go to hip-hopowa grupa wywodząca się z Seattle. Tworzy ją dwóch MC - Type i Kublakai, a także producent Captain Midnite. The Let Go ma na swoim koncie dwa, naprawdę dobre longplay'e - "Tomorrow Handles That" z 2008 roku oraz "Morning Comes" nagrany w 2010. Chłopaki prezentują optymistyczne podejście do życia, nie brak im jednak umiejętności krytycznego spojrzenia na otaczającą nas rzeczywistość, co odzwierciedla się w tworzonej przez nich muzyce. Tekstowo naprawdę dają radę, beaty też zresztą nie budzą żadnych zastrzeżeń. Najlepsza informacja dla nas jest jednak taka, że The Let Go nadal nie podpisali kontraktu z większą wytwórnią, dzięki czemu oba albumy grupy możemy pobrać za darmo w jakości 320 kbps lub FLAC z ich strony na Bandcampie, czyli tu. Jako, że nic nas to nie kosztuje, zachęcam do ściągnięcia ich na dysk i odsłuchania, naprawdę warto. The Let Go mają dryg do tworzenia chwytliwych refrenów, zresztą posłuchajcie singla "Know About Us" z ich drugiej płytki. Refren wrył mi się w głowę i nie chce odpuścić:


A dla lepszego zapoznania się z charakterystycznym dla The Let Go klimatem, podrzucam też track promujący ich pierwszą płytkę:


Poczynania chłopaków z The Let Go możecie śledzić tu:

piątek, 18 stycznia 2013

C2C

C2C to w sumie już prawdziwa legenda, choć osoby nie znające takich klimatów mogą ich nie kojarzyć, wypada więc jednak przybliżyć ich wizerunek. Grupa powstała w 1998 roku we Francji, a tworzą ją czterej DJ-e: 20Syl, Greem, Atom oraz Pfel. Chłopaki sztukę turntablismu mają opanowaną do perfekcji, dowodem na to jest ich czterokrotne z rzędu zwycięstwo na grupowych mistrzostwach świata DJ-ów Disco Mix Club w latach 2003-2006. Ich występy na żywo robią niesamowite wrażenie - nie jest to zwykła rzemieślnicza "dobra robota", ale po prostu maestria, którą zobaczyć trzeba. Filmików z ich "live'ami" jest w Internecie zatrzęsienie, polecam więc obejrzeć je w wolnym czasie. Ja dla przykładu podrzucam filmik ze wspomnianych wcześniej mistrzostw w 2005 roku:


Pomimo, że C2C nie próżnowali i ich kalendarz był wypełniony po brzegi występami, jakoś nie spieszyło się im z nagraniem płyty. Na tę czekać trzeba było 14 lat, ale w końcu w zeszłym roku, chłopaki zebrali się w sobie i wydali album zatytułowany "Tetra". Płyta zrobiła furorę we Francji docierając do pierwszego miejsca listy przebojów i zyskując certyfikat platyny. Nie licząc umiarkowanej popularności w Belgii i Szwajcarii, wszędzie indziej przeszła jednak bez echa, a zdecydowanie nie zasługuje na taki los. Album jest przecież efektem ponad 10 lat wspólnej pracy, podczas której członkowie C2C ćwiczyli swoje umiejętności, ale też doprowadzali współpracę między sobą do perfekcji. "Tetrę" promuje kilka singli, spośród których ja podrzucam Wam trzy. Przesłuchajcie je, bo naprawdę na to zasługują.

"Down The Road"


"Happy"


"Arcades"

Sir Sly - Where I'm Going

Kilka dni po napisaniu przeze mnie posta o chłopakach z Sir Sly, grupa do dwóch, znanych już nam utworów, dołożyła trzeci track zatytułowany "Where I'm Going". Widać po nim, że Sir Sly wytrwale budują swój spójny wizerunek, zachowując jednorodny klimat zarówno utworów, jak i zmontowanych do nich klipów. W Stanach Zjednoczonych o grupie robi się coraz głośniej, ich muzyka rzadziej mylona jest z dokonaniami Foster The People, a na koncertach zjawiają się liczniejsze grupy osób. Można więc podejrzewać, że kolejnym krokiem w karierze Sir Sly będzie już longplay, na który słuchacze coraz bardziej czekają. Trzeci utwór Sir Sly nadal miesza alternatywny pop z rockiem i elektroniką, choć jest zdecydowanie "mroczniejszy" od poprzednich kawałków.


Przypominam, że Sir Sly znajdziecie tu:

Bebe Black - Deathwish

Nagrywająca w Wielkiej Brytanii wokalistka i songwriterka Bebe Black szykuje się właśnie do wydania swojego debiutanckiego albumu. Utwór "Deathwish" w wersji nagranej "na żywo" pojawił się już na jej EP-ce "The Black Lion Sessions", którą artystka udostępnia za darmo na swojej stronie internetowej. Bebe Black w swojej twórczości czerpie z dorobku La Roux i Katy B, inspiruje się jednak również Kate Bush oraz Courtney Love. Była studentka mody przed wydaniem pierwszego longplay'a chce stopniowo zapoznawać nas ze swoimi utworami, serwując na początek track "Deathwish" w wersji studyjnej. Zwiastuje on premierę jej kolejnej EP-ki, która zapowiedziana jest na 21-go stycznia. 


Bebe Black śledzić możecie pod tymi adresami:

środa, 16 stycznia 2013

Yinka - No Brakes

Yinka Oyewole jest brytyjskim wokalistą i songwriterem, jego korzenie sięgają jednak Nigerii. Udziela się on również w grunge soulowej grupie Sabatta. Inspiracją są dla niego tacy artyści, jak Sly Stone, David Bowie, Funkadelic czy Elvis Costello. Yinka pracuje aktualnie nad swoją pierwszą solową płytą, która ma się ukazać na wiosnę. Znajdziemy na niej utwory z rozmaitych gatunków muzycznych, ich cechą wspólną będą jednak funkowe brzmienia.

W klimat nadchodzącego albumu wprowadzić ma nas jeden z zapowiadających go singli, pt. "No Brakes". Jest to przyjemny utworek, w którym funk w fajny sposób łączy się z delikatnym rockiem, a do podkładu muzycznego dochodzą jeszcze umiejętności wokalne artysty. Moją uwagę zwrócił też niebanalny tekst, z fragmentem "You got your religion, the country that you're from, your neighborhood, you ask to which of these do I belong? I'm just me...", pod który zdecydowanie mógłbym się podpiąć i ja. Utwór zachęca do oczekiwania na longplay'a, który, o ile nic nie ulegnie zmianie, będzie nosić nazwę "A Hundred Hurricanes Coming Through". Póki co, zapraszam do wysłuchania singla:


Więcej o Yince znajdziecie pod tymi adresami:

poniedziałek, 14 stycznia 2013

xxanaxx

Ten post piszę w zasadzie z podwójną przyjemnością, ponieważ oprócz oczywistej satysfakcji płynącej ze słuchania ich muzyki, niezmiernie cieszy mnie fakt, że projekt, który opisuję jest na wskroś polski. W skład xxanaxx (stylizowanego na XX▲N▲XX) wchodzą dwie osoby: wokalistka Klaudia Szafrańska oraz producent Michał Wasilewski. 

19-letnią Klaudię kojarzyć możecie z występów w II edycji X Factora. Młodziutka dziewczyna zwróciła na siebie uwagę swoją interpretacją utworu "Animal", który oryginalnie wykonuje Miike Snow. Klaudia dotarła aż do domów jurorskich, gdzie znalazła się w grupie Tatiany Okupnik, odpadła jednak z programu tuż przed wyborem finałowej dziewiątki. Na szczęście jej przygoda z muzyką nie zakończyła się po występie w TVN-owskim talent show.

Występ Klaudii na castingu do programu X Factor:


Po opadnięciu emocji związanych z programem Klaudia rozpoczęła poszukiwania producenta. Przypadek chciał, że w tym samym momencie wokalistki poszukiwał związany również z Projektem NOD Michał Wasilewski, znany także pod pseudonimami Voo oraz Lance Flare. Ponoć do podjęcia decyzji o współpracy wystarczyło im tylko jedno spotkanie. Wspólna pasja, jaką jest muzyka elektroniczna, zaowocowała powstaniem dwóch, pełnych analogowych dźwięków i głębokich basów singli. Aktualnie duet pracuje intensywnie nad pierwszym longplay'em, a oczekiwanie na niego umilać ma nam słuchanie utworów "Disappear" oraz "Hurt Me"

"Hurt Me"

"Disappear"


Oficjalny profil xxanaxx na facebook'u znajdziecie pod tym adresem: https://www.facebook.com/xxanaxxmusic

niedziela, 13 stycznia 2013

Jam Baxter - Brains

Jam Baxter stanowi 1/5 popularnego brytyjskiego składu Contact Play. Oprócz tego, z powodzeniem kieruje swą solową karierą, mając na koncie dwa longplay'e: "Rinse Out Friday/Spack Out Monday" oraz "The Gruesome Features". To właśnie z drugiego albumu pochodzi prezentowany przeze mnie track "Brains". Chciałem napisać tu coś o beacie, który z powodzeniem mógłby znaleźć się na soundtracku "Rodziny Addamsów", chciałem napisać o tekście, który naprawdę stoi na wysokim poziomie, ale stwierdziłem, że ten kawałek trzeba po prostu odpalić i obejrzeć razem z klipem, żeby utwierdzić się w przekonaniu, że całość jest wynikiem nieźle pokręconego umysłu. So dope!


Linki do stron Baxtera:

Jetta - Start A Riot

Urodziła się i wychowała w Liverpoolu, a swoje muzyczne talenty pielęgnowała komponując i pisząc teksty. W muzyczny świat wchodziła powoli, wzbudzając zainteresowanie swoją osobą dzięki występom w chórkach u Palomy Faith czy Cee-Loo Green'a. Przełom nastąpił po gościnnym występie u Jakwoba, w jego utworze "Electrify". Od tego czasu wspierana przez BBC Radio One Jetta w spokoju mogła szykować swój debiut.

Pierwszy utwór Jetty, "Start A Riot", łączy indie pop z rockiem w bardzo dobry sposób. Niepokojąca zwrotka, spokojny, melodyjny mostek i wybuch energii w refrenie pełnym perkusji i ognistych, gitarowych riffów sprawiają, że do tego utworu chce się wracać. Nie powinno to jednak dziwić, gdyż track został napisany przez Jettę wspólnie z Jamesem Eliotem, który jest ojcem sukcesu Ellie Goulding. Wygląda na to, że pod jego skrzydłami rośnie powoli kolejna gwiazda brytyjskiego indie popu.


Linki do stron internetowych związanych z Jettą:


Kat Vinter - Stoneheart

W 2007 roku w Australii powstał grający indie rock zespół Cassete Kids. Grupa działała sobie spokojnie, odnosząc umiarkowane sukcesy na rynku muzycznym. Wszystko toczyło się swoim rytmem do momentu, w którym wokalistka Cassete Kids - Katrina Noorbergen zdecydowała się na zamianę słonecznego Sydney na zdecydowanie bliższy nam Berlin. Tam wytrwale pracowała nad swoim solowym debiutem, a niedawno miała okazję zaprezentować pierwsze efekty tej pracy. Wydaje się, że przeprowadzka była dla Katriny bardzo dobrym wyborem. Wydany pod pseudonimem Kat Vinter singiel "Stoneheart" to electro-pop z najwyższej półki. Mieszanka typowego beatu low-fi z dźwiękiem syntezatorów i akcentującymi całość klawiszami spięta jest z hipnotyzującym głosem Kat. Przy odrobinie szczęścia i dobrej promocji Kat może namieszać na popowym rynku, a Was zapraszam do przesłuchania jej solowego debiutu:


Kibicować Kat w karierze możecie, śledząc następujące adresy:

Artful - Could Just Be The Bassline (ft. Kal Lavelle)

Mark Hill to w zasadzie w branży muzycznej potęga. Był współproducentem debiutanckiego, multiplatynowego albumu Craiga Davida, "Born To Do It". Stanowił ponadto 1/2 legendarnego już dziś składu Artful Dodger, który na początku XXI wieku wyniósł gatunek UK garage na szczyty światowych list przebojów. Pomimo tego, że jedynym longplay'em w dorobku grupy był debiutancki "It's All About The Stragglers", został on tak dobrze przyjęty zarówno przez krytyków, jak i publiczność, że dziś stanowi już klasyk. Niestety, drogi założycieli Artful Dodgers rozeszły się, pod nazwą tą występują dziś zupełnie inne osoby, a Hill na długi czas zniknął z pierwszych stron gazet, poświęcając czas rodzinie. W 2011 roku powrócił jednak z własną wytwórnią muzyczną Workhouse Records, gdzie od czasu do czasu produkuje pojedyncze single, wypuszczając je na rynek pod pseudonimem Artful.

Jeden z takich singli jest wynikiem współpracy Marka z pochodzącą z Irlandii piosenkarką Kal Lavelle. Kal specjalizuje się w muzyce indie, soul oraz folku, jednak w tym wypadku nie da się nie zgodzić z tym, że jej ciepły głos wręcz idealnie pasuje do tego utworu. Sprawdźcie sami:


Utwór powstał w 2011 roku. Musicie przyznać, że niecałe 300 000 wyświetleń w 2 lata to mało jak na kogoś, kto w 2000 roku zatrząsł sceną muzyczną. Szczególnie, że akurat ten track według mnie naprawdę zasługuje na większą oglądalność.

Działalność Hill'a sprawdzać możecie na tych stronach:
Kal Lavelle odnajdziecie natomiast pod tymi adresami:

The Asteroids Galaxy Tour

Jeżeli pierwszy poważny grany koncert na żywo jest supportem Amy Winehouse, utwór z debiutanckiej płyty zostaje wykorzystany w reklamie Apple, a później wyrusza się w trasę razem z Katy Perry wydaje się, że nic nie stoi już na przeszkodzie ku światowej karierze. Okazuje się jednak, że nie do końca jest to takie proste. Oczywiście, że The Asteroids Galaxy Tour jest znaną grupą. Wystarczy spojrzeć na licznik wyświetleń ich filmów na youtube, gdzie najpopularniejsze single zbliżają się właśnie do liczby 8 milionów. Wydaje się jednak, że pomimo 2 longplay'ów na koncie, zespół ten nadal nie zyskał takiej popularności, na jaką zasługuje.

The Asteroids Galaxy Tour pochodzi z Danii, a tworzą go producent Lars Iversen, grający na trąbce Miloud Carl Sabri, saksofonista Sven Meinild, gitarzysta Mads Brinch Nielsen, perkusista Rasmus Valldorf oraz niesamowicie charyzmatyczna wokalistka Mette Lindberg. Ogólnie rzecz biorąc grupa wykonuje alternatywny pop, jednak wplata w niego wiele elementów charakterystycznych dla muzyki z lat '50 i '60. Według mnie, jeżeli pop, to przede wszystkim w takim wydaniu. A jako, że w stacjach radiowych usłyszeć można ich bardzo rzadko, przybliżam ich wizerunek tutaj. Sam odkryłem ich istnienie dopiero po tym singlu, który swojego czasu mocno mnie zauroczył:


A tu najbardziej znany singiel grupy, pochodzący z debiutanckiego albumu, "The Golden Age":


Jako oficjalną stronę internetową członkowie The Asteroids Galaxy Tour podają swój profil na facebook'u, polecam więc śledzenie ich poczynań pod tym adresem: https://www.facebook.com/TheAsteroidsGalaxyTour

sobota, 12 stycznia 2013

Ayah Marar

Egzotycznie brzmiące imię i nazwisko tej pani, to efekt jej pochodzenia, a urodziła się ona w Jordanii. W swojej ojczyźnie mieszkała do 18 roku życia, następnie wyemigrowała do Wielkiej Brytanii, gdzie rozpoczęła naukę na Uniwersytecie w Warwick. Ayah Marar doskonale odnajduje się w klimatach klubowo-trance'owych, czasem zachaczając nawet o delikatny drum&bass, a jej talent szybko został odkryty przez znanych producentów. W trakcie swojej kariery współpracowała z takimi twórcami jak DJ Fresh czy Calvin Harris, niejednokrotnie samemu dokładając do piosenek swoje trzy grosze. Ayah to nie tylko piosenkarka z dobrym głosem, ale również song-writer'ka, ponadto prowadzi własną audycję radiową i posiada wytwórnię muzyczną. Nie da się ukryć, że w karierze pomaga jej silne wsparcie brytyjskich mediów, takich jak Kiss FM czy BBC Radio 1Xtra. W zeszłym roku Ayah wydała debiutancki album, z którego pochodzi utwór "Mind Controller":


Ja jednak przybliżam dzisiaj jej postać głównie ze względu na dwa utwory, w których Ayah Marar użyczyła swojego głosu. Pierwszy wyniknął ze współpracy z londyńskim DJ-em i producentem, Yogim, a jego tytuł to "Follow U":


Drugim utworem jest "Cross The Line" znajdujący się w dorobku austriackiego duetu drum&bass'owego Camo & Krooked:


O tej wokalistce usłyszymy zapewne jeszcze nieraz, gdyż brytyjskie media i producenci zdają się ją uwielbiać, zresztą zasłużenie, bo w klubowych klimatach naprawdę odnajduje się jak mało kto. Ayah Marar znajduje się aktualnie w trasie z Netsky'm, gdzie występuje jako jego support, zna więc  dobre sposoby na wyrobienie sobie marki. Więcej o Ayah znajdziecie pod tymi adresami: