niedziela, 14 lutego 2016

Dobry wieczór / Dobranoc

chillsoundsgoodmusic
Siemano!

Chyba wszystkim, którzy to czytają, należy się słowo, a nawet kilka słów wyjaśnienia.

21-go listopada pisałem na Facebooku: "nim csgm wróci na dobre - po dziewięciomiesięcznej przerwie powracam (...)". No i wracałem... Długo mnie nie było. Gdzieś tam w zakamarkach mojego umysłu narodził się Plan. Plan przez wielkie "P". Odstawiłem bloga, żeby w końcu obronić magisterkę. Obroniłem - z tym akurat problemu za dużego nie było, oprócz mojego lenistwa, które tradycyjnie kazało odłożyć wszystko na ostatnią chwilę. Poszło jak z płatka - można było wracać. No ale... jak już nie pisałem przez tyle czasu, to trzeba wrócić z przytupem.

Najlepiej byłoby olać tradycyjne blogowanie i wrócić pod własną banderą. Tylko ktoś musiałby zrobić mi stronę. Na szczęście pracuję w firmie, która zajmuje się w jakimś stopniu sprawami IT, więc jest człowiek, który może mi w tym pomóc. No i tak, od słowa do słowa, wyszło, że będę mieć stronę. Do kiedy? Do 30-go listopada. Odpowiednie domeny zakupione, więc mogę czekać. No i czekałem...

Z 30-go listopada zrobił się grudzień, później Święta, "bo tyle wolnego, że na bank się wtedy stronę zrobi". Potem Trzech Króli, bo "wolne, więc będzie czas", potem do końca stycznia, potem "do połowy lutego to już na bank". Dziś mamy połowę lutego, a wciąż chillsound tak jakby trochę po staremu wygląda. Możecie więc odpowiedzieć sobie sami, jak kończy się ta historia.

Żal mogę mieć tylko do siebie. Że zamiast od razu kontynuować to, co jednak mnie od zawsze jara, kazałem czekać... Wam - na nową dawkę nieznanej muzyki i sobie - na jakiś impuls, który miałby zmusić mnie do powrotu, a jednak nie nadchodził. Kazałem też czekać ludziom, z którymi w jakimś stopniu współpracowałem. Mogę tylko przeprosić - rzucałem nowymi datami, w które sam wierzyłem, a Was prosiłem o zaufanie i uwierzenie, jak dziś już widać - niezasłużenie. Jeżeli jeszcze macie choćby cień ochoty na współpracę - odezwijcie się ;)

No ale... w końcu jestem - bez Planu przez wielkie "P". Z nadzieją, że to jednak wrzucana przeze mnie muzyka była dla Was najważniejsza - a nie wygląd zewnętrzny, intuicyjność bloga, czy inne tego typu pierdoły.

Siema z powrotem!

klsk

2 komentarze: